Jaki mamy stosunek do samoobrony ( nie chodzi mi o partię polityczną ;p)? Czy obawiamy się o swoje zdrowie i życie idąc ciemnymi zaułkami? Media nakręcają temat okradania na ulicach, czyli mówiąc kolokwialnie ‘krojenia’. Oczywistym więc wydaje się fakt, że powinniśmy mieć możliwość obrony przed napastnikami. Nic dziwnego, że słyszymy o pomysłach, które umożliwiłyby nam powszechny dostęp do broni palnej.
Szansa obrony przed napastnikiem uzbrojonym chociażby w nóż jest niewielka. Dodając fakt, że nie każdy ma siłę i technikę zawodowego pięściarza, to szansa taka dramatycznie spada i jest równa blisko 0%. Potrzebujemy obrony, to jasne, ale czy jest to równoznaczne z tym że potrzebujemy broni palnej? Moim zdaniem niekoniecznie.
Podstawowym problemem, o jakim należy pamiętać, jest fakt, że dając nam tak drastyczną możliwość obrony, jak posiadanie pistoletu, dajemy również nowe możliwości potencjalnym napastnikom. Odpowiecie, że potencjalni napastnicy, jakby chcieli, to i tak zdobyli by broń, nie mając na nią zezwolenia. Zwróćmy jednak uwagę na to kto najczęściej dokonuje kradzieży i drobnych rozbojów, które mają miejsce na ulicy. Nie są to przecież gangsterzy, którzy mają możliwość zdobycia broni bez uprawnień. W znacznej większości grupę tych ulicznych złodziei chuliganów stanowi młodzież. Stanowczo wątpię, aby mieli oni możliwości i chęci do zdobycia broni palnej bez posiadania odpowiednich dokumentów. Dając sobie możliwość obrony, dajemy nowe możliwości ataku napastnikowi. Moglibyście podać USA jako kontrprzykład. W większości stanów Ameryki istnieje powszechny dostęp do broni palnej, nie słyszymy jednak o tym oby problem kradzieży z bronią w ręku był na porządku dziennym.
Weźmy jednak pod uwagę polską mentalność i polskie realia. W USA powszechny dostęp do broni jest czymś normalnym, nie budzącym sensacji. Mentalność polaków, oraz luki w systemie prawnym dotyczącym obrony koniecznej sprawiają, że Polska nie jest gotowa na przyjęcie takiej uchwały. Wyobraźmy sobie, że pseudokibice mogą legalnie i bez problemów zdobyć broń. Słyszymy o przypadkach, gdzie pseudokibice potrafią zabić, jeśli źle odpowiemy na pytanie brzmiące: „jaki kolor?” Nie powinniśmy im tego ułatwiać, dając broń do ręki. Psychika potencjalnej ofiary i potencjalnego napastnika jest z goła odmienna. To potencjalny napastnik będzie miał mniej oporu przed tym, aby pociągnąć za spust. Ja osobiście bałbym się, że zabiję człowieka, nawet przez przypadek i nawet jeśli mnie zaatakował. Wyciągając wnioski powiemy, że łatwy dostęp do broni palnej przechyli szalę na korzyść potencjalnych napastników, a nie ofiar.
Nie powinniśmy ułatwiać dostępu do broni także ze względu na fakt, że istnieją inne, mniej destrukcyjne alternatywy. Zgodzę się, jeśli powiecie, że alternatywy nie są tak skuteczne. Popularne w dzisiejszych czasach kursy „Krav Magi” niewiele dają w przypadku starcia z napastnikiem uzbrojonym w nóż. Nie o takie alternatywy mi chodzi. W przypadku zagrożenia głównym celem nie jest zabicie, czy nawet obezwładnienie przeciwnika. Głównym celem jest ucieczka i wezwanie pomocy. Możliwość ucieczki jest nam w stanie zapewnić najzwyklejszy gaz pieprzowy lub w ostateczności pistolet gazowy. Skoro istnieją inne, skuteczne metody obrony przed napastnikiem, to zdecydowanie nie powinniśmy się uciekać do tak inwazyjnych sposobów, jak broń palna, tym bardziej, że nie każdy by chciał i miał odwagę pociągnąć za spust.
4 komentarze:
Ciemne zaułki nocą...? Nie mam oporów, żeby nimi przechodzić, ale to wiąże się chyba tylko z moją głupotą.
Myślę, że rozpowszechnienie broni powinnno wiązać się z jakimiś... kursami ? Znając Polaków, każdy chciałby mieć broń, nie każdemu starczyłoby zapału na kursy.
Krótko rzecz biorąc, podzielam Twoje zdanie ;D
P.S Myślałam, że nie doczekam się kolejnej notki!
Hahaha, no a już w ogóle jakby te kursy miały być płatne...
Właściwie, to jesli ktoś chce pozbawić drugiego człowieka życia/zadać mu ból broń palna nie jest tu konieczna.
Niestety, są bardziej dołujące kwestie, tylko nie są one tak "logiczne" w analizie. Bo jak mamy oduczyć ludzi agresji w ogóle?
Agresji nie da się oduczyć. Można uczyć ją przekierowywać, ale niestety nie jesteśmy w tym zbyt dobrzy.
Świat zmierza w przeciwnym kierunku - brutalność w telewizji potęguję brutalność w rzeczywistości.
Pamiętajmy o tym, ze agresja ma swoje cele, nie powinniśmy jej całkowicie eliminować. Jest to złożony problem powodowany niewłaściwym systemem socjalizacyjnym. Niestety jest on coraz gorszy. Brutalność lepiej się sprzedaje - jest ciekawsza dla wiekszości, przykuwa uwagę, o to chodzi mediom, dlatego wątpię, aby media zaczęły promować sposoby walki z agresją.
Polecam Ci, Chuck, "Krzywe zwierciadło. O manipulacji w mediach" Iłowieckiego.
Przytacza tam m.in. badania nad odkrytą w 1973 r. osadą w Kanadzie, która nie miała dostępu do telewizji. Socjologowie zbadali ją przed wprowadzeniem tv i jakiś czas potem. U dzieci zmalała umiejętność czytania i chęć czytania, obniżyła się kreatywność, a po 3 latach przestępczość wzrosła dwa i pół raza.
Prześlij komentarz